2010-09-06
Rosiński Open Yachting - Trening w Ostrzycach

W dnach 4-5 września zgodnie z zapowiedzią nasza załoga trenowała przygotowując się do najbliższego startu w Trapani we Włoszech. La Fuga Sail Cup 2010 na słonecznej Sycylii
W sobotę trenowaliśmy walkę z cieniem. Pływając samemu na wodzie można doskonale ze zmiennym tempem przetrenować wszystkie sety jakie możemy wykorzystać podczas walki przedstartowej i na trasie. Nowy manewr, który wprowadził nasz sternik może być tajną bronią podczas pojedynków we Włoszech. Ale o szczegółach opowiemy jak wyjdzie.
W sobotę mięliśmy gości z trójmiasta. Mieszana damsko męska załoga Tosia, Monika, Marcin i Rudy wzięła udział w zaplanowanych na cały dzień sparingach. Mino dziurawego wiatru udało się potrenować restarty i kilka wyścigowych manewrów.
Poniżej relacja dziewczyn z sobotnich zmagań:
Dzisiejszy wypad do Ostrzyc, choć zaczął się dla nas zwiedzaniem pobliskich lasów i dróg polnych, był bardzo sympatycznym doświadczeniem.
Była to nasza pierwsza okazja do żeglowania na jeziorze Ostrzyckim.
To bardzo malowniczy akwen jednak trzeba przyznać, że ma swoje kaprysy. Od rana wiatr był nierówny i ogółem było go mało.
Gdy tylko ustaliłyśmy podział ról z naszym nowym sternikiem (tymczasowym choć pięknym i młodym Marcinem Rymerem), zabraliśmy się za trenowanie prestartów ze znacznie bardziej doświadczoną załogą Krzyśka Rosińskiego, gospodarza. Około półtorej godziny później wiatr spłatał nam pierwszego figla i znikł.
Po dłuższej chwili oczekiwania echem po jeziorze poniosło się hasło: "Płyniemy na grilla!". Dobiliśmy więc do pomostu i poszliśmy pałaszować zapasy.
W trakcie posiłku zerwał się wiatr. Podniosło się ciśnienie i wzrosła prędkość przeżuwania.
Gdy już wszyscy się najedli pognaliśmy z powrotem na jachty i od razu zabraliśmy się do pracy. Z czasem wiatr osłabł i znów powierzchnia jeziora stała się gładka, zmuszając nas do zakończenia sparingów.
Trening odbywały się w sympatycznej atmosferze i pełnym skupieniu. Z umieszczonych na rufie stojaków na maszty śledziły nas małe, fenomenalne kamerki. Po zejściu z wody oglądaliśmy nagrania z obu jachtów. Trzeba przyznać, że to fantastyczny materiał szkoleniowy i między innymi dzięki niemu, nazbierałyśmy dziś dużo cennego doświadczenia. Poza tym miałyśmy okazję potrenować na wciąż mało opływanym przez nas jachcie i z zupełnie nie opływanym przez nas sternikiem ;).
A przecież dobra załoga powinna radzić sobie bez względu na to kto macha sterem!
Wielkie dzięki dla Open Yachting Team za zaproszenie i mamy nadzieję, że wkrótce znajdziemy więcej okazji do wspólnych treningów.
Tosia i Monika








